Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Fashionistas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Fashionistas. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 października 2012

Siostry Gingers Fashionistas





Pewnego dnia zamieszkała u mnie rodzina Fashionistas. To był totalny spontan, jak zresztą spontanicznie pojawia się u mnie każda kolejna lalka. Tym razem zafascynowały mnie ich ciałka, bo ich buzie - już niekoniecznie - makijaże są takie lalkowe - aż do przesady...
Do tej pory oprócz wrzucenia pojedynczych fotek i kilku   historyjek z ich udziałem, nie rozpisywałam się zbyt dużo w temacie moich fashionistek, bo tak naprawdę są one dla mnie materiałem do tworzenia - to coś jak Adam był materiałem na stworzenie jedynej w swoim rodzaju Ewy;)
Tak więc, bardzo szybko dwie z nich pozbyły się ciałek na rzecz OOAKowych Milli i Elli

... potem pomyślałam, że może postarać się o kolejnego OOAKa i tak jedna z rudych bliźniaczek Sporty pojechała na zabieg do Asi - która zresztą była twórczynią repaintu dla poprzednich -  ale co ja tam będę pisać prozą - w końcu najlepsza jestem w rymowaniu - więc poczytajcie;) :



***

- cześć Maria!
- cześć Marcia! Gdzieś Ty to ostatnio była?





Ach, zachciało mi się zmian...pojechałam tu i tam
...wiesz, prawie nad morzem byłam  - bardzo fajnie się bawiłam ;)






Czyżby stąd te okulary? Bez nich świat mniej doskonały ?
:D




Nie, nie - to tylko dlatego, byś szoku doznała mniejszego :)



Wiesz siostro, że cokolwiek robiłaś - u mnie już się rozgrzeszyłaś;)




- że balowałam myślałaś ? 








...lecz tego się nie spodziewałaś ;)








no, no - moja kochana - ależ niesamowita zmiana !!!






...i choć nadal tak samo się ubieramy - inaczej już wyglądamy !





Prawda moi mili, że teraz już nikt sióstr Gingers nie pomyli ?
:)))










i na koniec kilka technicznych szczegółów:
Makijaż Marcii wykonany został przez Asię z Gdańska, która jest również autorką pozostałych moich OOAKowych Barbie  . To nie przypadek, że ma na imię Marcia - moim pomysłem było podobieństwo do mojej ulubionej serialowej aktorki Marcii Cross czyli Bree Van De Kamp z Gotowych na wszystko - może i nie jest mocno podobna, bo jednak rysy twarzy nie te - ale osobiście dostrzegam jakieś tam podobieństwo ;) Obie siostry Gingers pochodzą z serii Fashionistas - ich główki to rude Sporty, a z racji, że rude, dlatego nazywają się Gingers :). Marii z fashionistki ma już tylko główkę, bo ciałka wyzbyła się na rzecz Elli . W drodze jest kolejna OOAKowa Barbie na bazie czarnowłosej główki Sporty, ale to już bardziej zakręcona historia :) - będziecie mieć ubaw po pachy - bo ja aż się popłakałam jak obfotografowałam swoje dzieło ;) Zapraszam już dziś i pozdrawiam wszystkich serdecznie:) 








sobota, 1 września 2012

Lalki lekarstwem na największe fobie;)

W życiu bym nie przypuszczała, że dla lalek pokonam moja największą - no jedną z wielu największych fobii - arachnofobię !!!! 

ale od początku - po pierwsze - kupiłam kolejną lalkę - jak widać na załączonych obrazkach - fashionistka - ale nie znam się i nie wiem co to za jedna - po ciuchach mam wrażenie, że to jakaś sporty, ale pewności nie mam. Tym samym daję do zrozumienia, że nie kupiłam jej dla ślicznej buźki, a dla ciałka- bidulka jeszcze nie wie, że mam co do niej inne plany ...
po lalę wybrałam się z córcią, wpakowałam ją w torebkę - lalę nie córcię;) - i poszłam dalej spacerować - ładne okolice mamy w okolicy, więc przyszło mi do głowy, co by od razu z tego skorzystać - zresztą dla nowej lali może to była jedyna okazja - i zrobić jej kilka fot - musiałam w plan wciągnąć syna i telefonicznie poprosić go o doniesienie fotograficznego sprzętu - oczywiście on nie miał świadomości po co mi to, bo tak by w życiu nie przyniósł - tak więc bezwiednie przyniósł, a ja ruszyłam do parku - i tu - najpierw musiałam przełamać pierwszy rodzaj strachu - a mianowicie strach przed ocenianiem przez obcych ludzi - w sumie to już jakiś czas temu zauważyłam, że właśnie dzięki mojej pasji do fotografowania lalek w różnych miejscach - oswoiłam ten strach, czy raczej obawę - "co ludzie powiedzą?" - fajnie tak nawet - bo czasem do głowy przychodzi głupia, a jednocześnie dająca radość ochota zrobienia czegoś powszechnie uznawanego za inne - a właśnie ta obawa przed zrobieniem tego czegoś, mnie blokowała - a teraz - mam ubaw jak dziecko jak sobie zwyczajnie żartuję z życia ;) ... oj, ZABRZMIAŁO TO TROCHĘ, JAKBYM JAKAŚ KREJZOLKA BYŁA - ale co tam...;)))

w każdym razie ruszyłam w tzw. krzaki, które bardzo mnie zafascynowały- zastanawiałam się co to w ogóle jest - wygląda jak jarzębina, ale rośnie na krzakach - niby z biologii 5 miałam i z tego co pamiętam - jarzębina to drzewo - ale dziś wszystko jest możliwe - sami zobaczcie :






i tak sobie robię te fotki - a u nagle coś dziwnie znajomego oblepia moje ręce - fuj !!!
jak macie problem z pająkami, albo znacie kogoś kto ma - to potraficie sobie wyobrazić co zdarzyło się ze mną w przeciągu kolejnych kilku minut - myślę, że zwróciło zdecydowanie większą uwagę niż fakt, że stara baba fotografuje w parku lalki...:)))

tak więc chcąc nie chcąc - musiałam opanować dwa strachy naraz - bo miejsce do fotek było naprawdę urocze i poczułam , że mój strach jest mniejszy niż czerpanie przyjemności z robienia rzeczy sobie fajnych ;) no i pstrykałam dalej:





nawet wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić czy moja FASH ;) boi się pająków - nie boi;)




nawet jej druga wersja się nie bała - a nawet chyba poczuła sympatię- ale co się dziwić - to blondynka, i pewnie myślała, że to jakieś fajne, modne zwierzątko;)




w każdym razie jak dostała ciałko, to też zapragnęła zapozować sobie troszkę 






jednak wydaje mi się, że wersja ruda bardziej pasuje do tego ciałka - i to ona była do końca moją modelką




nadarzyła się okazja zrobienia ślicznej fotki na tle gołąbków - przysiadła więc na chodniku




lecz niestety - gdy tylko wyciągnęłam aparat - gołąbki czmychnęły - no najwidoczniej nie lubią być fotografowane - udało mi się tylko jedno pstryknąć znienacka :( 




czekałam jeszcze, rzucałam okruchy pachnącego pieczywka - ale one najwidoczniej mało medialne i nie wróciły...:(

a dalej moja nowa lala dojrzała jakieś dzikie jabłka




 - już dawno miałam ochotę pstryknąć kilka fotek na ich tle- ale jak pisałam - miałam zawsze tę głupią obawę przed spojrzeniami przechodniów, no a dziś - obawa zniknęła , więc fotek napstrykałam tysiące 
- i znowu coś nowego w moim wydaniu - pokażę wam tylko jedno zdjęcie - wg mnie najlepsze :)




a jak nie wierzycie - sami oceńcie- czy na pewno najlepsze;)



a na koniec - kolejna pajęcza przygoda - tak zafascynowałam się tymi jabłkami, że zapomniałam o pająkach - wlazłam w to drzewo i robię te fotki - a tu nagle - jakieś dziwne wibracje i take jakby buczenie nad moim uchem - w pierwszej chwili zignorowałam, ale jak dostrzegłam pajęczą sieć na gałązce - to odskoczyłam jak oparzona! oj, się działo- marynarka zrzucona, włosy - oj, włosy! - obmacywałam się całą drogę do domu w poszukiwaniu pająka , przeglądałam w każdej sklepowej witrynie i daję sobie głowę obciąć, że miałam objawy ukąszenia ( o ile pająki w ogóle kąsają ;) - najpierw zrobiło mi się gorąco, potem zaczęło kłuć w oku, potem rozbolały nogi, czułam drżenie skóry - a najgorsze czekało mnie w domu - jak wszeszłam - pierwsze co opowiedziałam pająkową historię i pytam czy aby na pewno jakiś na mnie nie siedzi- a mój dowcipny mąż mówi, że na ramieniu - no, resztę sobie wyobraźcie...

a oto sprawca całego zamieszania:




a tak przy okazji - czy w Waszych stronach też takie zatrzęsienie tych pająków???




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Operacja się udała, a pacjentkom wyszło to na zdrowie;)

          Przeszczep zaliczam do udanych



Niestety zdjęć w trakcie nie było - operacja okazała się baaardzo trudna - przeszczepiana główka rudej Sporty nie chciała pozbyć się możliwości doczepiania do artykułowanego ciałka. Celowo powstrzymuje się przed wulgaryzmami, bo wyklnęłam się za wszystkie czasy- zresztą jej fryzura po mówi sama za siebie;)



 Z główką Milli było prościej, bo tak jak Ella nie posiadała już zaczepów, czyli słynnego haka  - niestety podczas operacji wyszło na jaw, że podczas poprzedniego zabiegu szyjka została lekko naruszona



na szczęście ukryte jest to w "ładach szyjnych" czyli pod główką;) - no i teraz problem ten dotyczy rudej, która czeka właśnie na porządnie SPA dla włosów ;)




Milli tak bardzo spodobało się artykułowane ciałko, że zamiast obiecanej pomocy przy pakowaniu - wybrała się z nami nad jezioro - a tam pokazała jaka z niej modelka ;)



 - dziś zapraszam na pokaz slajdów- a już wkrótce jej portfolio w nowej skórze :)

 ZAPRASZAM


ps. KATARZYN- paczkę wysyłam jutro, bo musiałam coś dla Ciebie wypiec, a niestety nie zdążyłam przed spontanicznym weekendowym wyjazdem- a dziś również skorzystałam z pogody i dopiero co wróciłam ....wiem, wiem - bywam okropna jeśli chodzi o terminy, ale jak to mówią szczęśliwi czasu nie mierzą - choć niestety czas płynie i to coraz szybciej;)

środa, 15 sierpnia 2012

Jak OOAK-owa Milla stała się jeszcze bardziej OOAk-owa - cz.1

...no i przyszedł czas na pożegnanie z różową główką Sweetie, która jako jedyna fashionistkowa główka wręcz zadomowiła się w lalkowym kąciku - nawet w tym celu podstępnie ukradła blond Sweetie ciałko, co do którego zresztą miałam jeszcze inne plany... i o mały włos...zresztą sami zobaczcie :)

























C.D.N 






poniedziałek, 23 lipca 2012

Zmiany i wymiany

Jak widzicie zmieniłam troszkę wygląd bloga - jakoś tak wydawał mi się zbyt szary i przygnębiający - jak ja kiedyś...a z racji, że ostatnio tę szarą codzienność zaczęły wypełniać barwy życia - postanowiłam ożywić mój blog. Dlaczego pomidory?  - przede wszystkim, bo są zdrowe - mają likopen, który ma niesamowity wpływ na wspieranie naszych mechanizmów obronnych - a któż nie chciałby być zdrowy ... Tak przy okazji - wiecie, że ....to taki składnik, który jako jeden z nielicznych występuje w zwiększonej ilości w produktach przetworzonych? Oj, chyba nie jasno się wyraziłam - ale od początku - z pomidorów powstaje przecier, dalej koncentrat, a z koncentratu ketchup - i właśnie ketchup, jako produkt przetworzony zawiera więcej likopenu niż pomidory, czyli produkt w pierwotnej formie. Ot, taka ciekawostka - pod warunkiem oczywiście, że je się ketchup a nie wyrób ketchupopodobny:) ...ale mi się wzięło, ale to chyba dlatego, że ostatnio często myślę o przemijaniu , a przemijanie związane jest ze starzeniem się, niedomaganiem, chorowaniem, a chorowaniu podobno zapobiega ten likopen... - to to już chyba starczy wyjaśnień dlaczego pomidory:P...a poza tym - są pysznie czerwone - a czerwony to mój ulubiony;)
 Zauważyłam, że w mojej szafie jest mnóstwo szarych i czarnych ubrań - no jak na pogrzeb, a przecież nikt nie umarł - a wręcz przeciwnie - wszystko budzi się do życia - już nie raz miałam ochotę je wszystkie zwyczajnie wyrzucić...no ale po prostu mi szkoda - taka już jestem - nie potrafię pożegnać się z rzeczami, nawet jeśli nie do końca mi odpowiadają - tak też jest z lalkami - po prawie 3 miesiącach lalkowania zaczynam pomalutku określać czego chcę od mojej pasji -  w którym kierunku ma zmierzać,  bo na początku jak to na początku - zawsze jest chaos - pamiętam te godziny spędzone na allegro, sprawdzanie czy pojawiły się nowe fajne lalki, emocje związane z licytowaniem, radość z zakupu nowej - ale potem przychodzi czas zastanowienia- ale po co to? Po co mi tyle lalek ? Czy to aby jest normalne? ...ale jak przychodzi moment podjęcia decyzji by coś odsprzedać, co oczywiście nabyłam z myślą posiadania, to jakoś nie potrafię tego zrobić - wiem , że to głupie , ale w jakiś sposób przywiązuję się do tych lalek, każda ma swoją własną historię, której jeszcze nie zdążyła mi opowiedzieć - więc jak mogłabym ją oddać...
i znowu o przemijaniu...ech...a czas jak widać mija szybko - z tydzień tu nie zaglądałam !
więc mam kilka zaległych spraw - przede wszystkim - CANDY - ale to późnym wieczorkiem, bo mam gościa;)  
- a teraz - korzystając z tego, że wcześniej wstałam, a tego posta napisałam ponad tydzień temu:D -
 chciałabym Wam zaprezentować właśnie takie lalki z mojego zestawu - no niestety - przyznaję - na razie jest to tylko zestaw lalek- niby nie są przypadkowe - ale czuję, że to nie to - owszem jest już kilka , które zostaną ze mną na zawsze - ale je pokazuję zazwyczaj - a więc teraz kilka tych niekoniecznie przypadkowych, ale takich niewiedzieć-skąd się u mnie wzięły;)  - być może będzie to ich pierwsza i jedyna prezentacja - ale myślę, że zasługują na tę chwilę uwagi - bo każda lalka jest wyjątkowa - nie tylko ta z edycji limitowanej:)


przy okazji zaprezentują się w balowych sukienkach, których zakup okazał się całkowitym niewypałem - na szczęście chyba jest jakiś lalkowy stróż i nade mną czuwa , bo dał mi możliwość zrezygnowania z zakupu bez poniesienia większych kosztów :)
zdjęcia kompletnie mi się nie podobają , ale nie mam już chęci latać za dobrym światłem, albo po prostu te lalki faktycznie nie lubią być fotografowane ;)




Christie  
czyli Christie So Excellent Cali Girl








Summer
czyli Cali Girl Summer








Lady Red


super-truper  - a kiedyś Campus Sprint Barbie 









Red Violet 
również super-truper, ale mniej zniszczona - w wydaniu Jam'n Glam Barbie - o niej będzie więcej,bo jet na tyle oryginalna, że warto poświęcić jej troszkę uwagi;)








Linda
czyli  Cali Girl Horseback Riding 








Baśka
czyli Barbie Flex and Dance








fashionistkowa hybryda no-name
czyli główka Sporty na ciałku TNT






ruda fashionistka również no-name
czyli fashionistka Sporty






i sprawczyni całego zamieszania 
- Księżniczka na ziarnku grochu
czyli playlinowa Princess and the Pea




pewnie i tak ich "nie wydam", choć fajnie byłoby je "wymienić" na jakąś lalkę z powstającej w mojej głowie wishlisty;) ...


ps. tak zapowiedziałam - wyniki mojego małego Candy baaardzo późną nocą :)