ale od początku - po pierwsze - kupiłam kolejną lalkę - jak widać na załączonych obrazkach - fashionistka - ale nie znam się i nie wiem co to za jedna - po ciuchach mam wrażenie, że to jakaś sporty, ale pewności nie mam. Tym samym daję do zrozumienia, że nie kupiłam jej dla ślicznej buźki, a dla ciałka- bidulka jeszcze nie wie, że mam co do niej inne plany ...
po lalę wybrałam się z córcią, wpakowałam ją w torebkę - lalę nie córcię;) - i poszłam dalej spacerować - ładne okolice mamy w okolicy, więc przyszło mi do głowy, co by od razu z tego skorzystać - zresztą dla nowej lali może to była jedyna okazja - i zrobić jej kilka fot - musiałam w plan wciągnąć syna i telefonicznie poprosić go o doniesienie fotograficznego sprzętu - oczywiście on nie miał świadomości po co mi to, bo tak by w życiu nie przyniósł - tak więc bezwiednie przyniósł, a ja ruszyłam do parku - i tu - najpierw musiałam przełamać pierwszy rodzaj strachu - a mianowicie strach przed ocenianiem przez obcych ludzi - w sumie to już jakiś czas temu zauważyłam, że właśnie dzięki mojej pasji do fotografowania lalek w różnych miejscach - oswoiłam ten strach, czy raczej obawę - "co ludzie powiedzą?" - fajnie tak nawet - bo czasem do głowy przychodzi głupia, a jednocześnie dająca radość ochota zrobienia czegoś powszechnie uznawanego za inne - a właśnie ta obawa przed zrobieniem tego czegoś, mnie blokowała - a teraz - mam ubaw jak dziecko jak sobie zwyczajnie żartuję z życia ;) ... oj, ZABRZMIAŁO TO TROCHĘ, JAKBYM JAKAŚ KREJZOLKA BYŁA - ale co tam...;)))
w każdym razie ruszyłam w tzw. krzaki, które bardzo mnie zafascynowały- zastanawiałam się co to w ogóle jest - wygląda jak jarzębina, ale rośnie na krzakach - niby z biologii 5 miałam i z tego co pamiętam - jarzębina to drzewo - ale dziś wszystko jest możliwe - sami zobaczcie :
i tak sobie robię te fotki - a u nagle coś dziwnie znajomego oblepia moje ręce - fuj !!!
jak macie problem z pająkami, albo znacie kogoś kto ma - to potraficie sobie wyobrazić co zdarzyło się ze mną w przeciągu kolejnych kilku minut - myślę, że zwróciło zdecydowanie większą uwagę niż fakt, że stara baba fotografuje w parku lalki...:)))
tak więc chcąc nie chcąc - musiałam opanować dwa strachy naraz - bo miejsce do fotek było naprawdę urocze i poczułam , że mój strach jest mniejszy niż czerpanie przyjemności z robienia rzeczy sobie fajnych ;) no i pstrykałam dalej:
nawet wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić czy moja FASH ;) boi się pająków - nie boi;)
nawet jej druga wersja się nie bała - a nawet chyba poczuła sympatię- ale co się dziwić - to blondynka, i pewnie myślała, że to jakieś fajne, modne zwierzątko;)
w każdym razie jak dostała ciałko, to też zapragnęła zapozować sobie troszkę
jednak wydaje mi się, że wersja ruda bardziej pasuje do tego ciałka - i to ona była do końca moją modelką
nadarzyła się okazja zrobienia ślicznej fotki na tle gołąbków - przysiadła więc na chodniku
lecz niestety - gdy tylko wyciągnęłam aparat - gołąbki czmychnęły - no najwidoczniej nie lubią być fotografowane - udało mi się tylko jedno pstryknąć znienacka :(
czekałam jeszcze, rzucałam okruchy pachnącego pieczywka - ale one najwidoczniej mało medialne i nie wróciły...:(
a dalej moja nowa lala dojrzała jakieś dzikie jabłka
- już dawno miałam ochotę pstryknąć kilka fotek na ich tle- ale jak pisałam - miałam zawsze tę głupią obawę przed spojrzeniami przechodniów, no a dziś - obawa zniknęła , więc fotek napstrykałam tysiące
- i znowu coś nowego w moim wydaniu - pokażę wam tylko jedno zdjęcie - wg mnie najlepsze :)
a jak nie wierzycie - sami oceńcie- czy na pewno najlepsze;)
a na koniec - kolejna pajęcza przygoda - tak zafascynowałam się tymi jabłkami, że zapomniałam o pająkach - wlazłam w to drzewo i robię te fotki - a tu nagle - jakieś dziwne wibracje i take jakby buczenie nad moim uchem - w pierwszej chwili zignorowałam, ale jak dostrzegłam pajęczą sieć na gałązce - to odskoczyłam jak oparzona! oj, się działo- marynarka zrzucona, włosy - oj, włosy! - obmacywałam się całą drogę do domu w poszukiwaniu pająka , przeglądałam w każdej sklepowej witrynie i daję sobie głowę obciąć, że miałam objawy ukąszenia ( o ile pająki w ogóle kąsają ;) - najpierw zrobiło mi się gorąco, potem zaczęło kłuć w oku, potem rozbolały nogi, czułam drżenie skóry - a najgorsze czekało mnie w domu - jak wszeszłam - pierwsze co opowiedziałam pająkową historię i pytam czy aby na pewno jakiś na mnie nie siedzi- a mój dowcipny mąż mówi, że na ramieniu - no, resztę sobie wyobraźcie...
a oto sprawca całego zamieszania:
a tak przy okazji - czy w Waszych stronach też takie zatrzęsienie tych pająków???