Podobno na moim blogu zawitała jesień - nie, żebym miała coś przeciwko tej porze roku - tym bardziej, że jest to jesień w jej najładniejszym wydaniu Babio - Latowym - ale pomyślałam, że mało wakacyjnie u mnie było - na szczęście tylko na blogu. Swego czasu obiecałam, że wrócę jeszcze do tematu nadbałtyckiego - więc z racji, że dziś pogoda za oknem taka sobie - temat jak znalazł to rozchmurzenie choćby nastroju;) Spędziliśmy w tym roku przedłużony weekend w okolicy Lubmin - tam właśnie słuchaliśmy jak morze szumi po niemiecku - i wiecie co - tak jak większość niemiecko-brzmiących słów jest według mnie nie do zaakceptowania - tak morze - może być;) zawsze szukałam okazji by wrzucić tę fotkę- i w końcu mi się udało;P
przepraszam autora, że ukradłam zdjęcie - ale jak wkleiłam linka - to wywalił mi bloga w eter :(
na szczęście wróciłam i już piszę dalej w temacie - czyli wracamy nad piękny niemiecki Bałtyk, ale co ja tam pisać będę - pokażę:
Ahlbeck
a żeby było lalkowo - to tutaj obiecana Michelle na plaży w Lubmin - jako morska panna wyrzucona na brzeg...
***
cieplutkie pozdrówka dla wszystkich:)