Pokazywanie postów oznaczonych etykietą główki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą główki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 września 2012

Lalki lekarstwem na największe fobie;)

W życiu bym nie przypuszczała, że dla lalek pokonam moja największą - no jedną z wielu największych fobii - arachnofobię !!!! 

ale od początku - po pierwsze - kupiłam kolejną lalkę - jak widać na załączonych obrazkach - fashionistka - ale nie znam się i nie wiem co to za jedna - po ciuchach mam wrażenie, że to jakaś sporty, ale pewności nie mam. Tym samym daję do zrozumienia, że nie kupiłam jej dla ślicznej buźki, a dla ciałka- bidulka jeszcze nie wie, że mam co do niej inne plany ...
po lalę wybrałam się z córcią, wpakowałam ją w torebkę - lalę nie córcię;) - i poszłam dalej spacerować - ładne okolice mamy w okolicy, więc przyszło mi do głowy, co by od razu z tego skorzystać - zresztą dla nowej lali może to była jedyna okazja - i zrobić jej kilka fot - musiałam w plan wciągnąć syna i telefonicznie poprosić go o doniesienie fotograficznego sprzętu - oczywiście on nie miał świadomości po co mi to, bo tak by w życiu nie przyniósł - tak więc bezwiednie przyniósł, a ja ruszyłam do parku - i tu - najpierw musiałam przełamać pierwszy rodzaj strachu - a mianowicie strach przed ocenianiem przez obcych ludzi - w sumie to już jakiś czas temu zauważyłam, że właśnie dzięki mojej pasji do fotografowania lalek w różnych miejscach - oswoiłam ten strach, czy raczej obawę - "co ludzie powiedzą?" - fajnie tak nawet - bo czasem do głowy przychodzi głupia, a jednocześnie dająca radość ochota zrobienia czegoś powszechnie uznawanego za inne - a właśnie ta obawa przed zrobieniem tego czegoś, mnie blokowała - a teraz - mam ubaw jak dziecko jak sobie zwyczajnie żartuję z życia ;) ... oj, ZABRZMIAŁO TO TROCHĘ, JAKBYM JAKAŚ KREJZOLKA BYŁA - ale co tam...;)))

w każdym razie ruszyłam w tzw. krzaki, które bardzo mnie zafascynowały- zastanawiałam się co to w ogóle jest - wygląda jak jarzębina, ale rośnie na krzakach - niby z biologii 5 miałam i z tego co pamiętam - jarzębina to drzewo - ale dziś wszystko jest możliwe - sami zobaczcie :






i tak sobie robię te fotki - a u nagle coś dziwnie znajomego oblepia moje ręce - fuj !!!
jak macie problem z pająkami, albo znacie kogoś kto ma - to potraficie sobie wyobrazić co zdarzyło się ze mną w przeciągu kolejnych kilku minut - myślę, że zwróciło zdecydowanie większą uwagę niż fakt, że stara baba fotografuje w parku lalki...:)))

tak więc chcąc nie chcąc - musiałam opanować dwa strachy naraz - bo miejsce do fotek było naprawdę urocze i poczułam , że mój strach jest mniejszy niż czerpanie przyjemności z robienia rzeczy sobie fajnych ;) no i pstrykałam dalej:





nawet wpadłam na pomysł, żeby sprawdzić czy moja FASH ;) boi się pająków - nie boi;)




nawet jej druga wersja się nie bała - a nawet chyba poczuła sympatię- ale co się dziwić - to blondynka, i pewnie myślała, że to jakieś fajne, modne zwierzątko;)




w każdym razie jak dostała ciałko, to też zapragnęła zapozować sobie troszkę 






jednak wydaje mi się, że wersja ruda bardziej pasuje do tego ciałka - i to ona była do końca moją modelką




nadarzyła się okazja zrobienia ślicznej fotki na tle gołąbków - przysiadła więc na chodniku




lecz niestety - gdy tylko wyciągnęłam aparat - gołąbki czmychnęły - no najwidoczniej nie lubią być fotografowane - udało mi się tylko jedno pstryknąć znienacka :( 




czekałam jeszcze, rzucałam okruchy pachnącego pieczywka - ale one najwidoczniej mało medialne i nie wróciły...:(

a dalej moja nowa lala dojrzała jakieś dzikie jabłka




 - już dawno miałam ochotę pstryknąć kilka fotek na ich tle- ale jak pisałam - miałam zawsze tę głupią obawę przed spojrzeniami przechodniów, no a dziś - obawa zniknęła , więc fotek napstrykałam tysiące 
- i znowu coś nowego w moim wydaniu - pokażę wam tylko jedno zdjęcie - wg mnie najlepsze :)




a jak nie wierzycie - sami oceńcie- czy na pewno najlepsze;)



a na koniec - kolejna pajęcza przygoda - tak zafascynowałam się tymi jabłkami, że zapomniałam o pająkach - wlazłam w to drzewo i robię te fotki - a tu nagle - jakieś dziwne wibracje i take jakby buczenie nad moim uchem - w pierwszej chwili zignorowałam, ale jak dostrzegłam pajęczą sieć na gałązce - to odskoczyłam jak oparzona! oj, się działo- marynarka zrzucona, włosy - oj, włosy! - obmacywałam się całą drogę do domu w poszukiwaniu pająka , przeglądałam w każdej sklepowej witrynie i daję sobie głowę obciąć, że miałam objawy ukąszenia ( o ile pająki w ogóle kąsają ;) - najpierw zrobiło mi się gorąco, potem zaczęło kłuć w oku, potem rozbolały nogi, czułam drżenie skóry - a najgorsze czekało mnie w domu - jak wszeszłam - pierwsze co opowiedziałam pająkową historię i pytam czy aby na pewno jakiś na mnie nie siedzi- a mój dowcipny mąż mówi, że na ramieniu - no, resztę sobie wyobraźcie...

a oto sprawca całego zamieszania:




a tak przy okazji - czy w Waszych stronach też takie zatrzęsienie tych pająków???




poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Operacja się udała, a pacjentkom wyszło to na zdrowie;)

          Przeszczep zaliczam do udanych



Niestety zdjęć w trakcie nie było - operacja okazała się baaardzo trudna - przeszczepiana główka rudej Sporty nie chciała pozbyć się możliwości doczepiania do artykułowanego ciałka. Celowo powstrzymuje się przed wulgaryzmami, bo wyklnęłam się za wszystkie czasy- zresztą jej fryzura po mówi sama za siebie;)



 Z główką Milli było prościej, bo tak jak Ella nie posiadała już zaczepów, czyli słynnego haka  - niestety podczas operacji wyszło na jaw, że podczas poprzedniego zabiegu szyjka została lekko naruszona



na szczęście ukryte jest to w "ładach szyjnych" czyli pod główką;) - no i teraz problem ten dotyczy rudej, która czeka właśnie na porządnie SPA dla włosów ;)




Milli tak bardzo spodobało się artykułowane ciałko, że zamiast obiecanej pomocy przy pakowaniu - wybrała się z nami nad jezioro - a tam pokazała jaka z niej modelka ;)



 - dziś zapraszam na pokaz slajdów- a już wkrótce jej portfolio w nowej skórze :)

 ZAPRASZAM


ps. KATARZYN- paczkę wysyłam jutro, bo musiałam coś dla Ciebie wypiec, a niestety nie zdążyłam przed spontanicznym weekendowym wyjazdem- a dziś również skorzystałam z pogody i dopiero co wróciłam ....wiem, wiem - bywam okropna jeśli chodzi o terminy, ale jak to mówią szczęśliwi czasu nie mierzą - choć niestety czas płynie i to coraz szybciej;)

środa, 4 lipca 2012

Fashionistkowe Candy

Jak w tytule - będzie o fashionistkach i będzie CANDY - a tytuł posta nic, a nic nie jest naciągany - ale po kolei ;)


jak już gdzieś się pożaliłam (możesz czytać pochwaliłam;) - ostatnio dużo lalek nabyłam :):( ...miałam małą przerwę od zbierania i chyba musiałam nadrobić:P ...i tak oprócz prezentowanej ostatnio Basicsowej Pauli - w domku zadomowiły się fashionistki 


TADAM :P



jest jeszcze trzecia - zapudełkowana, bo na razie jestem na etapie zastanawiania się - czy aby na pewno mnie na nią stać - \ końcem czerwca zakończyłam swoją prawie 9 - letnią karierę, a z początkiem lipca mój ponad 13-letni stażem mąż oświadczył, że chyba czas zakończyć nasz wieloletni związek, który od samego początku był bez sensu...szkoda, że dopiero po 13 latach...przepraszam, że tak sprytnie wplotłam to w tekst...dzięki temu zaliczę pierwszy etap - żalenie się wszystkim dookoła...

...ale wróćmy do lalek - jak widzicie fashionistki nabyłam w dużych zestawach - nie ukrywam, że promocyjnych - ale na co mi tyle głów !!! - bo niestety się powtarzają w tych zestawach - na razie więc trafiają na sprzedaż, choć mam już dla nich inny pomysł, ale jednak najrozsądniej będzie je sprzedać 

więcej w zakładce Na Srzedaż 

A więc na razie w domku zamieszkały dwie - jeszcze nie wiem ostatecznie na jakie główki się zdecyduję - bo w sumie nie kręci mnie posiadanie samych główek, więc ograniczę się raczej do całych lalek - tym bardziej, że faktycznie - w fashionistkach podobają mi się jedynie ciałka i coś mi się zdaje, że już niedługo te słodkie buźki się nich pozbędą ...niestety...w sumie to oprócz Artsy, która jak wiadomo jest ciemnoskóra - wszystkie mają buźki na jedno kopyto :( ...w dodatku ten typ lalkowej barbie w ogóle do mnie nie przemawia - za to baaaardzo podoba się mojej córci ;)


Na razie więc laleczki są NoName - jedno co mi się z nimi kojarzy - to, że są bardzo cukierkowe - takie Dody-Elektrody:P





Nawet fotografować mi się ich nie chce, mimo, że mają duże możliwości, za to jak na panienki tego pokroju przystało - świetnie nadają się do promocji, dlatego postanowiłam, że zorganizuję z nimi




Pierwsze violetove Candy !


Zasady są proste, choć opisane mało przejrzyście- ale taka już jestem:P






***
Wszyscy lalkomaniacy 
- Ci duzi i Ci mali - 
zachęcam, by w mym Candy 
udział od dziś brali :)
 Wystarczy polubić bloga mojego 
i zgłosić udział podając linka do swego
zgłosić w komentarzu oczywiście 
- a potem baner z Candy 
na blogu swym umieścić osobiście









rzecz jasna sprawisz mi radocha wielkiego 
jak mego bloga dodasz do obserwowanego,
a już kwintesencją mojej szczęśliwości 
będzie fakt, że o moich wpisach wzmianka też zagości


termin wyznaczam na lipca dwudziestego drugiego, a potem nastąpi losowanie bloga zwycięskiego


właściciel tegoż bloga nagrodę otrzymuje
tę ze zdjęcia ponizej...nic mi się z tym nie rymuje:(





by wątpliwości nie było - bez rymu teraz będzie
nagrodą jest główka do Barbie fashionistki
wygrany ją zdobędzie ! 




Wszystkich zaglądających do zabawy zapraszam !
Violetove Candy rozpoczęte ogłaszam !!!